Obudziłam się i otworzyłam szeroko oczy. Za oknem śpiewały ptaki, a słońce wpadało ukradkiem przez morelowe i odbarwione od światła zasłony.
Wstałam z łóżka i rozsunęłam je, tak że poranne światło raziło moje oczy. Dzisiaj pierwszy dzień szkoły, to takie typowe- myślę sobie. Przecież dopiero co zaczął się lipiec... Nie mam najmniejszej ochoty iść do tej powalonej szkoły, do tych powalonych osób, które będą cię wyzywać za to, że jesteś sobą. Może teraz mnie to nie dotyczy, ale kiedyś dotyczyło, więc wiem co muszą czuć inni. W ciągu ostatnich dwóch lat bardzo dużo się zmieniło. Ja się zmieniłam.
Wstałam z łóżka i rozsunęłam je, tak że poranne światło raziło moje oczy. Dzisiaj pierwszy dzień szkoły, to takie typowe- myślę sobie. Przecież dopiero co zaczął się lipiec... Nie mam najmniejszej ochoty iść do tej powalonej szkoły, do tych powalonych osób, które będą cię wyzywać za to, że jesteś sobą. Może teraz mnie to nie dotyczy, ale kiedyś dotyczyło, więc wiem co muszą czuć inni. W ciągu ostatnich dwóch lat bardzo dużo się zmieniło. Ja się zmieniłam.
Z zniesmaczoną miną ruszyłam do łazienki. Na szczęście miałam pokój z osobną łazienką, dzięki Bogu. Gdyby nie to, czekałabym jakieś 3 godziny na moją kolej, tak- moja mama ma manię na punkcie zajmowania łazienki. Spojrzałam do lustra. Boże jak ja się zapuściłam przez te parę miesięcy. Przez połowę wakacji trenowałam sztuki walki, chodziłam na siłownię, żeby tylko zdobyć jak najlepszą kondycję. Może czułam się wysportowana i zgrabniejsza, ale na pewno nie czułam się piękna ani zadbana. Przez te 2 miesiące starałam się jak najbardziej powrócić do normalności. Niestety to musi się kiedyś skończyć. Jak ja się pokażę Luke'owi. Wie, że chodziłam na zajęcia ale nie widział tych wszystkich siniaków. A no tak, nie wierzę że to
mówię, ale Luke jest moim chłopakiem. Nie wiecie jeszcze o kogo chodzi, ale zaraz się dowiecie.
Opłukałam twarz zimną wodą i westchnęłam.
- No trudno, trzeba się zrobić na bóstwo - uśmiechnęłam się fałszywie ku swojemu odbiciu i weszłam pod prysznic. Nie zajęło mi to długo, ponieważ nie należę do grupy osób przebywających w łazience godzinami, po prostu tego nie lubię. Nie, że jestem jakaś nie higieniczna, po prostu nienawidzę bezczynnego marnowania czasu, który mogłabym wykorzystać w inny, ciekawszy dla mnie sposób. Tak wiem, jestem dziwna. Bynajmniej ja tak sądzę. Mam bardzo wysokie mniemanie o sobie.
Wyszłam z zaparowanj przeze mnie kabiny prysznicowej, nałożyłam lekki makijaż i udałam się do mojej szafy.
Postawiłam na dosyć elegancki, ale olśniewający wygląd. Założyłam sukienkę i włożyłam kremowo-różowe baleriny na nogi. Włączyłam prostownicę i zeszłam na dół do kuchni zrobić sobie herbatę oraz coś na śniadanie. No tak, nie wspoinałam wam że mieszkamy w dosyć dużej willi w centrum miasta. Nie chcę się chwalić czy coś, ale taką oczywistą rzecz, gdzie mieszkam i w jakich warunkach to chyba każdy chciałby wiedzieć. Rodzice byli od dawna w pracy, w sumie nic dziwnego- była 8:30. Zaparzyłam sobie herbatę i zrobiłam płatki z mlekiem. Wróciłam do swojego pokoju, po drodze wylewając połowę herbaty. Jaka ze mnie niezdara. Wytarłam plamę i tym razem ostrożnie i pomału weszłam po schodach. Na szczęście prostownica się już nagrzała i mogłam spokojnie prostować włosy. To nie w moim stylu, najchętniej poszłabym w jakiś rurkach albo jeansach i w koszulce z napisem guns'n'roses i trampkach, a moje włosy naturalnie by się kręciły. Niestety od jakiś dwóch lat- od początku liceum zmieniłam się nie do poznania. Udaję kogoś innego, kogoś kim nie jestem. Przynajmniej mam osoby, które kochają mnie za to, jaka jestem poza tą całą osłoną.
Chodzę na imprezy, mam wymarzonego chłopaka, nalezę do szkolnej elity, czegoż pragnąć więcej? (No może nie licząc tego jaką niezdarą jestem)
Chodzę na imprezy, mam wymarzonego chłopaka, nalezę do szkolnej elity, czegoż pragnąć więcej? (No może nie licząc tego jaką niezdarą jestem)
-Ty! Dziwaku! Chodź tu!- krzyknęła szkolna królowa Maya, Maya Hastings razem ze swoją elitą. No tak, znacie to- szkolna elita, tylko ona się liczy. Wszystkich gorszych mają w dupie albo po prostu się z nich wyśmiewają. Madison Eight Liceum znajdowało się w dosyć słonecznej dzielnicy południowej Karoliny. Uczęszczały tu osoby, które po prostu było na to stać. To prywatne liceum. Moi rodzice mieli dobre posady, tata był bankierem, a mama miała swoją własną sieć sklepów z odzieżą. Wywróciłam oczami. Tak, robię to co chwila. Można powiedzieć, że to mój taki znak rozpoznawczy, hihi. No dobra, o czym ja myślę. Jestem chyba jakaś bipolarna czy coś, boże. Niech ktoś mnie palnie w łeb.
Podeszłam do niej pogardliwie, chociaż miałam już serdecznie dosyć tej całej kpiny.
-Czego? -warknęłam, nie lubiłam jej. Ona mnie też. Wszystko wyrównane.
-Może trochę grzeczniej, hm.. Chciałam ci zaproponować pewien układ... - uśmiechnęła się do mnie sztucznie. Wywróciłam oczami. Haha? Szkolna królowa chce zawrzeć ze mną jakiś deal? Haha, chciałam parsknąć śmiechem, ale zastanowiłam się. W sumie to może być bardzo ciekawe. Może w końcu ją w czymś pokonam. Może... w końcu...
-Mów co to za umowa- powiedziałam szybko przygryzając górną wargę.
-Musisz przyjść na dzisiejszą imprezę, masz wyglądać jak jedna z nas i się tak zachowywać. Jeśli ci się uda, będziesz w naszej paczce na próbę przez 2 tygodnie. Zgoda? -uśmiechnęła się, chyba szczerze.
- Gdzie jest haczyk? - spytałam. No przepraszam. Czy tylko mi tu coś śmierdzi?
- Boże, czy ty musisz być taka chamska? Czy ty we wszystkim widzisz podstęp? Jesteś ładna, chyba bystra, chcemy ci dać szansę. - teraz to ona wywróciła oczami. Chłopak z kolczykiem w wardze i piegiem na czole- Luke jeśli się nie mylę, stojący za nią zachichotał. Świetnie, jeszcze ten się wtrąca. No dobra, muszę przyznać, że jest jednym z ładniejszych chłopaków w szkole i prawie każda dziewczyna chciałaby się z nim przelizać, albo co gorsza przespać. Ale mówie, PRAWIE każda. Na pewno nie ja. Tak szczerze to jeszcze nigdy nie miałam chłopaka. Widocznie gdy wszyscy stali w kolejce po atrakcyjność albo pewność siebie w tych sprawach, ja stałam w kolejce po gibkość, może inteligencję albo bipolarność. Sama jeszcze nie wiem. Ale zaczynam mieć objawy. O, i znowu to samo.
Niech ktoś mnie uszczypnie.
-Dobra, przyjdę. Gdzie i kiedy mam być?- uśmiechnęłam się triumfalnie. Nie chciałam dać jej wygrać. Jeszcze jakieś parę miesięcy temu marzyłam by przyjaźnić się z Mayą i jej elitą- Luke'iem, Calumem, Ashtonem i Jake'iem. Haha, nie wiem czy zwróciliście uwagę na to, że ma ona w grupce samych chłopaków. No tak, najładniejsze ciacha w szkole chodzą jej na posługi. Boże, nic dziwnego że jest taka rozpieszczona.
- Dzisiaj u Caluma o 20, włóż coś ładnego, całuski- wysłała 'całuska' w moją stronę i odeszła wraz ze swoimi 'bodyguardami'. Żałosne. Byłam na takiej prawdziwej, amerykańskiej imprezie, no dobra... filmy się nie liczą. Nigdy nie byłam, co ja się oszukuję, nikt mnie nigdy nie zaprosił albo po prostu się wstydziłam. To nie było w moim stylu.
Podeszłam w końcu do swojej szafki i schowałam książki. Zatrzasnęłam ją i walnęłam o nią czołem. Specjalnie. Westchnęłam głośno.
-Boże, w co ja się wpakowałam - wiedziałam, że dzisiejszy wieczór będzie istną katastrofą.
--
kursywa- wspomnienie
Cześć! To mój pierwszy rozdział (prolog) na tym blogu, haha od razu przyznaję się do tego, że nie umiem pisać, bynajmniej perfekcyjnie. Tym bardziej, że początki są dosyć trudne. Wiem, że rozdział jest dosyć krótki, ale dopiero się rozkręcam. Mam nadzieję że spodoba się Wam moje ff i że będziecie je chętnie czytać i komentować :) Nowy rozdział pojawi się jakoś w tym tygodniu, może w przeciągu kilku dni ale to zależy od Was i mojej weny. Jak możecie to rozsyłajcie to ff (oczywiście jak Wam się podoba) do innych :) Dodałam również bohaterów, możecie oglądać.
Do następnego! xx
@apparelbeau
+ podoba Wam się wygląd bloga?
świetny wygląd bloga, od razu mówię, bo pewnie zależy Ci na ocenie szablonu.
OdpowiedzUsuńrozdział pierwszy też jest ciekawy. zastanawia mnie jak będziesz pisać, bo pisaną kursywą jest wspomnienie czyli kiedy jeszcze nie była z Lukiem ani nic. jestem ciekawa, czekam na dalszą częśc :)
@jolobizzle (informuj mnie :D)
Tak więc zacznę od tego, że ciekawie się zaczyna i to jest dobre, fabuła niby zwykła, ale moim zdaniem bardzo fajna, bo to wydaje się bardziej prawdopodobne itp. Już sądziłam, że będzie to coś super i w ogóle, ale jednak nie podoba mi się Twój styl pisania,często zapominasz też o akapitach.
OdpowiedzUsuńAle zacznijmy od tego w jaki sposób opowiadasz. "Nie wiecie jeszcze o kogo chodzi, ale zaraz się dowiecie." To zdanie według mnie zepsuło naprawdę fajny początek. (mam nadzieję że wiesz o co chodzi). Nie mam pojęcia co jeszcze ci dopowiedzieć na ten temat bo nie wiem jak.
Kolejna rzecz to to, że wydawałoby mi się, żę lepiej by było gdyby było to jednak pisanie w 3 osobie (ale to już zależy od Ciebie, po prostu wydaj mi się, że coś takiego przyciągnęło by więcej osób ;) )
I te akapity, wiele razy o nich zapomniałaś, przez co trochę gorzej się czyta, ale no cóż, to pierwszy rozdział, jeszcze się wiele nauczysz.
Ps. Nie uważaj tego jako hejt czy coś bo po prostu chcę Ci pomóc.
Zacznijmy może od tego, że sam rozdział mi się podoba :)) Wygląd bloga bardzo ładny ;) (przynajmniej mi się podoba) Zapowiada się ciekawie, aczkolwiek nie ma jak na razie czegoś co bardzo by mnie zaciekawiło, ale wiadomo że prologi/1rozdziały nigdy dużo nie zdradzają, dlatego mam nadzieję, że w następnych rozdziałach będzie coś co wzbudzi u mnie napięcie i większą ciekawość.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w pisaniu, weny życzę i czekam na następny post :*